Wyjątkowi goście Swoszowic o Uzdrowisku

Wielkość tekstu

Uzdrowisko Kraków Swoszowice, czerwiec 2017

Barbara Feĥerpataky (pseudonim artystyczny Barbara Barska)

   Z panią Barbarą umawiamy się przed gankiem przy Głównym Domu Zdrojowym. Jest piękne słoneczne czerwcowe popołudnie, wybieramy jedną z zacienionych parkowych ławeczek. Zanim zaczniemy, pani Barbara prosi by koniecznie zapisać stworzony przez nią aforyzm: „Czyś jest stara, czyś jest młoda – siarka ci urody doda”. Skrupulatnie notujemy, a kuracjuszka rozpoczyna swoją opowieść o tym, jak ze skromnej dziewczyny spod Limanowej w wyniku wielu różnych zbiegów okoliczności oraz wspaniałych osób poznanych na drodze życia stała się jedną z gwiazd Krakowskiej Operetki.

   Pierwszą osobą, która skierowała jej życie w stronę muzyki, był dyrektor szkoły podstawowej w Limanowej. To on odkrył w młodej uczennicy ogromne predyspozycje wokalne oraz zaszczepił w niej miłość do pieśni patriotycznych. Po szkole podstawowej, jako że rodzice nauczyciele chcieli by córka miała konkretny zawód, kontynuowała edukację w Zespole Szkół Krawieckich w Nowym Sączu. Zdobyte umiejętności przydały jej się potem na estradzie – pani Barbara sama wielokrotnie szyła sobie sceniczne kreacje. Dołączyła do działającego przy szkole zespołu mandolinistów oraz chóru, w którym szybko została solistką. Na ten okres, jak wspomina, przypada jej pierwszy publiczny występ. Jako 14-latka zaśpiewała na międzyszkolnym konkursie w Hali Wisły w Krakowie arię. Zdobyła wówczas pierwszą nagrodę, a gdy bisowała przez pomyłkę zaśpiewała czysto o oktawę wyżej – ku wielkiemu zaskoczeniu swojego profesora muzyki Odziomka. Pani Barbara uważa, że to jemu zawdzięcza karierę, to on ją odkrył. Znalazł dla niej znakomitą nauczycielkę śpiewu z okolicy, która przed wojną była sopranistką w słynnej La Scali i, co podkreśla kuracjuszka, „nie zepsuła jej głosu”...

   Drzewo, które dawało nam tak przyjemny cień, już nas nie chroni - słońce zaczyna coraz odważniej przebijać się przez zieloną koronę, a pani Barbara jako nasza stała kuracjuszka doskonale wie, że podczas kuracji wodami siarczkowymi należy unikać bezpośredniego kontaktu z promieniami słonecznymi. Przenosimy się więc nieco wgłąb ponad 200-letniego Parku Zdrojowego i siadamy wygodnie koło klombu, na którym pan Czesław z uzdrowiskowego Działu Technicznego sadzi właśnie kolorowe begonie. Pani Barbara wzdycha „Ach będzie jeszcze piękniej, szkoda że już niedługo wyjeżdżam...”. Wracamy do opowieści.

   Kolejne lata to nauka w Państwowej Średniej Szkole Muzycznej w Krakowie oraz od 1964 roku występy w chórze Krakowskiej Operetki. I znów przypadek zdecydował o jej dalszej karierze. Gdy tuż przed występem zachorowała wykonawczyni partii Saffi w „Baronie cygańskim” dyrekcja Krakowskiej Operetki gorączkowo szukała dublerki. Wybór padł na młodą chórzystkę. Na przedstawieniu obecny był dyrektor Operetki Szczecińskiej, któremu występ pani Barbary spodobał się tak bardzo, że już w kilka dni później dostała angaż do Szczecina, gdzie została solistką. Pozostała tam przez 3 sezony (od 1966 do 1969 roku) i w tym czasie dwukrotnie zdobywa uznanie krytyki i publiczności zostając laureatką „Bursztynowych Pierścieni” wspólnie z Ryszardem Korczykowskim…

   Rozmowa wciąga nas tak bardzo, że pani Barbara prawie zapomniała, że ma zaplanowany fason siarczkowy. Opowieść kontynuujemy podczas zabiegu.

  Kuracjuszka z uśmiechem wspomina karierę w Szczecinie, ale proza życia, względy rodzinne oraz ogromny sentyment do Krakowa sprawiają, że wraca do naszego miasta. Zdobyte doświadczenie w Szczecinie sprawia, że od razu zdobywa tu wysoką pozycję. Artystka wspomina swoje najlepsze role: Martę w „Lady Fortuna”, Irmę w „Najpiękniejszej”, Maricę, Angelę w „Hrabim Luksemburgu”, Sylwię w „Księżniczce czardasza”… kuracjusze mają „efekty specjalne” podczas zabiegu, gdyż opowieści są przerywane wokalnymi popisami pani Barbary.

Choć od szczytu jej kariery minęło już prawie 50 lat, Artystka nadal jest aktywna wokalnie, występuje w koncertach charytatywnych, śpiewa w kościołach w repertuarze patriotycznym oraz sakralnym. Jako stała bywalczyni wielokrotnie wzbogacała swoim śpiewem nasze uzdrowiskowe wieczorki poetyckie i artystyczne.

Pytamy o nasze Uzdrowisko… „Swoszowice to mój raj na ziemi” szybko odpowiada pani Barbara. Przyjeżdża tu dla wspaniałych wód siarczkowych, bardzo odpowiada jej mikroklimat tego miejsca, piękny park. Chwali obsługę, zwłaszcza Dział Rehabilitacji. Podkreśla świetną organizację pobytów dla seniora oraz świątecznych. Docenia bliskość kościoła. Wspólnie liczymy, który to już pobyt pani Barbary Feĥerpataky w naszym Uzdrowisku… okazuje się, że siódmy!

Rozstajemy się dziękując za wspaniałą podróż przez bogate życie Artystki przeplataną muzycznymi przerywnikami… a pani Barbara kieruje się w stronę Recepcji Uzdrowiska… „Zapytam o wolne miejsce – może przedłużę pobyt o jeszcze kilka dni...”

Rozmawiała Anna Job